Silva rerum

O pogodzie i końcu świata2012-12-01

Kategoria: Felieton

Już grudzień, ostatni miesiąc roku. Czytam na nowo fragmenty listów Morcinka i „Roku polskiego” Zofii Kossak.

Oto pierwszy z nich (jest fragmentem kalendarium przygotowanego dla „Kalendarza Skoczowskiego” na 2013 rok).

Ośnieżony krajobraz zachwycał Gustawa Morcinka, bo zmieniał listopadowy świat nie do poznania. 20 grudnia 1950 roku dzielił się swoim zachwytem z Janem Kuglinem: Spadł taki wspaniały śnieg (…) puszysty, dzwoniący i biały jak westchnienie dziewicy (…). Cały nasz ogród w girlandach i festonach śnieżnych, drzewa są zdumione swoją bielą i stoją bez przerwy zdumione, cały świat stracił swoje kanciaste kształty, zmienił się w pastelowy majstersztyk malarski.

Rozświetlony, śnieżny krajobraz zdumiewał i przykuwał uwagę nawet nocą, a mistrzowsko władający piórem literat sugestywnie oddał jego baśniową urodę: W ogrodzie jest granatowa noc, w nocy zaś stoją moje drzewka i są tak śliczne, że trudno uwierzyć. Cisza jest także granatowa; śnieżna, cicha i senna, łagodna i słodka. Za dnia cały świat pogubił kontury i zatopił się w miękkości, głosy ludzkie są miękkie i jakby w filcowych pantoflach biegnące przez pola, a gwizd lokomotywy zaokrąglony we wdzięczną parabolę. Zanim doleci do mnie i zanim kudłaty Karuś otworzy oko, spada przy mnie na kształt głaśnięcia dłonią w puszystej rękawicy.

Na zakończenie niech pisarz ze Skoczowa skieruje do nas zdanie zapisane w liście do Janiny Gardzielewskiej z 12 grudnia 1956 r.:

…i życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenia i dużo słońca w sercu…

A teraz Zofia Kossak, która na emigracji tęskniła za śniegiem:

Piękno śniegu ocenią należycie tylko ci, co go od lat nie widzieli bytując w kraju, gdzie przez pięć miesięcy obowiązuje koniec października. Na czym polega czar śniegu? Że c i c h y. Następnie, że b i a ł y. Cisza jest zawsze dostojna, jak hałas zawsze pospolity. Pośród wrzawy trudno myśleć, w ciszy człowiek jest przymuszony do zadumy i skupienia. Zgiełk rozdrabnia – cisza wyogromnia. Wszystkie wielkie rzeczy, by się narodzić, potrzebują ciszy.

Biel to czystość i niewinność. Tęsknota stworzenia za utraconą przez grzech czystością daje się zmierzyć zachwytem, co ogarnia duszę, kiedy na ziemię spadnie pierwszy śnieg. Matka przed urodzeniem dziecka stroi dlań kołyskę. Świat oczekujący przyjścia Zbawiciela obleka się w biel.

Oczekiwanie stanowi istotę grudnia. Oczekiwanie na Gody.  

I jeszcze jeden fragment. Pisarka kilka razy przeżyła zapowiadany koniec świata. Pierwsza i druga wojna światowa, rewolucja bolszewicka i wreszcie kolejne daty wyznaczane przez kolejnych „proroków”. Na zakończenie „Roku polskiego" napisała Czas jest znikomy jak my. Gdzie wkracza wieczność – ginie Czas. Stąd trwałość urągających Czasowi spraw Bożych i nietrwałość zanurzonych w Czasie spraw ludzkich. I dlatego jedynym właściwym zakończeniem danego okresu (…) są proste słowa mądrości ludowej: „Bóg cię widzi, czas ucieka, śmierć się zbliża, wieczność czeka.”

I te słowa są niezależne od kolejnych zapowiadanych dat. One się spełniają…

 

 

« Powrót