Silva rerum

Wieś zawsze może się przydać…2013-06-21

Kategoria: Felieton

W zalewie książek, wśród których nieraz pierwsze skrzypce grają utwory niezasługujące na wnikliwe recenzje, znajdujemy na szczęście perełki w rodzaju „Ludzkiej rzeczy” Pawła Potoroczyna. Powieść ta zapewne odczytana i analizowana będzie wielokrotnie i na różne sposoby. Różne też będą jej odczytania i interpretacje, ponieważ taki bywa los wypowiedzi dojrzałych, z różnych powodów wartościowych i niepoddających się łatwemu zaszufladkowaniu.

Powieść, traktat filozoficzny, reminiscencje z przeszłości, książka o charakterze dygresyjnym, prowadząca swoisty dyskurs ze światem obok zasadniczego wątku fabularnego? Na zadane pytania nie będzie jednoznacznych odpowiedzi i to jest jej niewątpliwy walor. Walorem jest także język, który najpierw zaskoczy czytelnika, by potem wprowadzić go w świat, który z żalem i  niechętnie pożegna odkładając przeczytaną już książkę.

Oto kilka refleksji, które zrodziły się podczas pierwszej lektury książki. Zapewne będę nieraz do niej wracać, bo bliski mi jest świat, który autor opisuje i z podziwem odnotowuję niezwykłą umiejętność metaforycznego interpretowania zjawisk i zdarzeń dokonujących się w Piórkowie.

Oto na przykład wychodzące po deszczu słońce „mozolnie wygięło tęczę i utopiło ją we stawie”, tymczasem wiosenne chmury były zadarte, jak postawione kołnierze jeńców, a idący kondukt mijał wiejskie domy i wówczas „okna chałup, jedno po drugim, przekazywały sobie obrazki z pogrzebu.” A wszystko to w jednym, krótkim fragmencie. Bliskie poezji, sensualistyczne, oddające ulotność chwili, a jednocześnie cyzelowane zapewne. To jest świat wsi widziany oczami inteligenta, który światu temu potrafi przypisać wartości, oscylujące wprawdzie pomiędzy sacrum a profanum, ale dotykające rzeczy wzniosłych. Wdzięczna więc jestem autorowi za niezapomnianą wzmiankę o ciszy i skłaniający do  refleksji opis stacji drogi krzyżowej, za dialog z tekstami kultury i za zdanie: „bo na końcu lęku jest filozofia, a na końcu filozofii jest filozofia lęku.” I za grę słów, którą wielokroć misternie i dowcipnie prowadzi, i za  komentarz taki jak ten: „Paryż powie: tyleż filozofii, ile lęku. A Piórków na to: jaki lęk taka filozofia.”

Na koniec powtórzę jeszcze, że nie sposób, przeczytawszy po raz pierwszy „Ludzką rzecz”, powiedzieć o niej, że „została przeczytana”, ale już teraz mogę powiedzieć, że to jedna z tych książek, które są dla odbiorcy doświadczeniem, a nie przygodą. Zakończę zdaniem wieńczącym najważniejszy dla mnie akapit zaczynający się od słów: „Piórków jest wygodny i poręczny, bo na wsi metaforą losu może być doprawdy wszystko, nie trzeba daleko szukać”. Ponieważ w takim otoczeniu od lat szukam swojej metafory losu, więc utożsamiam się ze stwierdzeniem, które stało się moją puentą „Ludzkiej rzeczy”: „Wieś każdy nosi przy sobie, bo zawsze może się przydać”.

« Powrót