Silva rerum

"Metafora"2013-08-17

Kategoria: Aktualności

Ukazał się kolejny numer kwartalnika literacko-artystycznego. Został poświęcony Śląskowi. Cieszę się, że dane mi było zamieścić w nim szkic biograficzny o Zofii Kossak.

Cieszę się też, że mogłam przy tej okazji współpracować z Katarzyną Beretą, która redaguje „Metaforę”.

W kwartalniku znalazło się wiele tekstów, podjęto wiele wątków, omówiono śląskie tematy. Nie sposób przywołać każdy z nich. Zapamiętam w sposób szczególny wywiad z prof. Krystyną Heską-Kwaśniewicz, której wiele zawdzięczam. Na zakończenie rozmowy Pani Profesor powiedziała: Najważniejszą przygodą dydaktyka i naukowca są jednak doktoranci (…), moje dzieci naukowe, w każdym z nich pozostanie jakaś cząstka mnie i moich pasji.

Ponieważ mam zaszczyt należeć do „dzieci naukowych”, potwierdzam: tak, w każdym z nas została część pasji, którą zaraziła nas prof. Krystyna Heska-Kwaśniewicz i każdy z nas pracuje tak, żeby niczego nie zmarnować i, jak kiedyś, zyskać aprobatę Pani Promotor.

I jeszcze jedno. Przeglądając „Metaforę”, dłuższą chwilę zamyśliłam się nad wierszem Jerzego Szymika – księdza, profesora, teologa, poety… Myślę i piszę o Nim z szacunkiem. Wielki talent, skromny człowiek, pracowity Ślązak. A oto wspomniany wiersz: Być śląskim księdzem

 

Nie spod figowców,
ani spośród gęstych koron sykomor,
ani ze szpaleru cyprysów
nas wezwał. 

My jesteśmy spod cherlawych 
brzózek, 
spod lękliwych topoli, ze środka 
konających lasów świerkowych. 
Wielu z nas lepiej zna kąkol niż
pszenicę, 
bo dorastaliśmy wśród bladych łąk
i kopalnianych stawów.

Szedł skrajem familoków
jak pękniętym jarem Pustyni Judzkiej
i wyraźnie potrzebował naszej pomocy.
Wołał nas. 

Rozumieliśmy z tego niewiele, 
ale jednak najważniejsze:
że Jemu się nie odmawia.
Dlatego

dołączyliśmy do tamtych, 
nie wiedząc, 

że oto spełnia się marzenie śląskich
chłopaków:

mieć mocne życie, 
nie dać się bele czymu,
chronić bezbronnych, 
wybierać Boga. 

Idziemy za Nim.
Całymi latami oglądaliśmy jedynie
Jego plecy.
Ale teraz, pod wieczór,
coraz częściej zdaje się odwracać
głowę

jakby nas liczył, 
jakby pytał, czy nadal może na nas
liczyć, 
jakby liczył dni, kiedy ujrzymy Go
twarzą w twarz, jakim jest. 

Póki co, pocę się
jakbym krwawił

 

 

« Powrót